czwartek, 19 lutego 2015

Suknia balowa dla 5/6-latki

Zdaję sobie sprawę że karnawał już miął, ale moje dziecko wciąż lubi się stroić w sukienki balowe. Najbardziej chciałaby mieć sukienkę do samej ziemi "bo w końcu takie mają prawdziwe księżniczki". W związku z czym często przewiązywała sobie w pasie kocyk i szczęśliwa w nim paradowała. Kocyk na nieszczęście nie chciał się trzymać tam gdzie go chciała, a supeł sam się rozwiązywał. Więc zirytowana ciągłym zawiązywaniem go postanowiłam działać.
Miałam w zapasie białą satynę i nieużywaną firankę, oraz bawełnę na podszewkę (a dokładniej batyst, mój ulubiony rodzaj bawełny). Na samym początku myślałam że uszyję tyko spódnicę z odrobiną falbanek, bo przecież spódnica miała być tylko po to abym nie musiała już więcej zawiązywać koca. 





Ale... spódnica okazała się hitem! Córka się w niej po prostu zakochała i codziennie po powrocie z przedszkola tańczy. Aż do pewnego dnia... kiedy to zadała pytanie "mamo a kiedy mi uszyjesz górę do tej cudownej sukienki???". Oczywiście odpowiedź "później" nie wchodziła w grę. I chcąc nie chcą zabrałam się do pracy nie mając w ogóle koncepcji.


Z lenistwa odrysowałam górną część sukienki jeansowej zmieniając odrobinę dekolt i zaczęłam wymyślać ozdoby. Na samym początku sądziłam że ograniczę się do jakiejś wstawki niebieskiej np. różyczki, albo coś. Ale wymyśliłam trójkąt. Nie bardzo chciałam się bawić z rękawkami typu puka, więc zmarszczyłam odrobinę materiału, lecz jak córka to przymierzyła to strasznie dostawały, więc je odpowiednio złapałam i wyszły śliczne cosie a'la rękawki. Kokardka też z przypadku bo było pusto tak na środku...
Górę chciałam aby była zapinana na zamek, tylko nie miałam zamka do rozpinania w całości. Guziki odpadają bo mam tylko przezroczyste, a one nie są zbyt piękne i nie chciałam psuć nimi cały efekt i zostały tylko rzepy. 






Ogólnie to jestem bardzo zadowolona z efektu, ponieważ już dawno nie szyłam nic poza poduszkami, firankami i obrusami, sądziłam że mi ten strój nie wyjdzie. A tu sama siebie mile zaskoczyłam że tyle jeszcze pamiętam.
I na zakończenie, dumna z siebie patrzę na szczęśliwą córkę, której oczywiście nie jest mało bo po wystrojeniu się zapytała "a czy masz jeszcze materiał? Bo fajnie by do tej sukienki pasowały rękawiczki". 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Witraż

Może nie jest to do końca temat szycia na który się decydowałam zakładając bloga, ale nie mogłam się powstrzymać aby go tu nie umieścić.
 Po raz pierwszy wykonałam witraż, no może nie jest on tradycyjny z wyciętych kawałków szkła ... ale i tak jestem z niego dumna że wyszedł mi w takiej to właśnie formie. Właściwie jest to forma malowania na szkle, lecz wzór i temat witrażu.
Witraż został wykonany na warsztatach sztuki witrażu zorganizowanych w moim mieście, na które udało mi się zapisać i przyjść. Zrobiłam zdjęcia w poszczególnych etapach, tak aby było widać wszystkie kroki po kolei. 

 Przerysowałam kształt szkiełka aby się zmieścić w jego ramach i narysowałam wzór który zaczerpnełam ze zdjęcia tapety ...

 Następnie wzór został przeniesiony na szkło...
 Niestety nie wzięłam pod uwagę że tak drobny wzór nie do końca zmieści się na szkle ze wszystkimi szczegółami.
 Poniżej prezentuję pomalowany witraż na prawidłowej stronie.






Bardzo chętnie chciałabym jeszcze pogłębić wiedzę na temat malowania na szkle, bo jak widać jest jeszcze kilka niedociągnięć, ale sądzę że jeszcze parę sztuk to wyszło by idealnie. Niestety warsztaty starczyły tylko na jeden witraż, a jest to bardzo przyjemna forma odpoczynku i relaksu.

środa, 11 lutego 2015

Poducha i kwiatek.

Na początek chciałam pokazać dwie poduchy jakie uszyłam do pokoju córki. Wykonałam je już jakiś czas temu ale ze względów technicznych nie udało mi się ich wcześniej umieścić na blogu.
Jedna duża i wygodna do opierania się, z sznurkami do wiązania na kokardki. Materiał wzięłam ze starej poszewki na dziecięcą pościel. W sumie to potrzebowałam tylko żelazko i dobrego pomocnika ... oczywiście jeszcze maszynę do szycia i overlook.


Odwrócony na lewą stronę i wyprasowany materiał rozłożyłyśmy na podłodze.


 Wymiar z poduszki i już rysujemy potrzebne linie do wycięcia.


Obrzuciłam brzegi i mamy już przygotowane podwinięcie do przeszycia.



Okazało się że wymiar podany na poduszce ma się ni jak do rzeczywistości przez co poszewkę miałyśmy dużo za dużą ...



 ... i poszło do poprawki.


 Pora na poduchę nr 2 czyli kwiatuszek. Praktycznie we wszystkich sklepach można kupić taką poduszkę za jakieś 25 zł, ale stwierdziłam że to jest dla mnie za duży wydatek. Postanowiłam uszyć własną wersję takiej poduchy, a córce ten pomysł się strasznie spodobał. Kupiłam w Ikei poduszkę za 4 zł i zużyłam pozostały materiał z dużej poduchy tak aby do siebie pasowały.Wycięłam dwa kwadraty.


 Na kwadratach narysowałam kółko, upięłam szpilkami i pod maszynę. Oczywiście pamiętałam aby zostawić na tyle duży otwór aby zmieściła mi się poduszka. Jak już ją opchnęłam na miejsce i podwinęłam rogi, to zaszyłam ręcznie otwór. Wzięłam resztkę muliny która została po jakiś pracach plastycznych i wydzieliłam płatki. A na koniec wycięłam różyczkę z pozostałej tkaniny, wypchałam i przyszyłam.


Wyszła dość zgrabna podusia która idealnie pasuje pod głowę kiedy czytam córce książki, tzn. to ona ma ją pod swoją głową bo tak ją uwielbia.



Wydaje mi się że całkiem sympatycznie wyszedł wzorek z poduszki, jest on bardziej stonowany ale pasuje do dużej.


Jeszcze zbliżenie na różyczki.